02.07.2026 r.

Renata Czerwińska w stroju haczowskim uszytym i wyhaftowanym przez jej matkę Marię Stempek, Haczów 2025. Fot.: J. Sos.

Rozmowa z Grażyną Serafin nagrana w dniu 14 października 2025 r. w Bibliotece Publicznej w Haczowie.

Badacz: -Proszę się przedstawić.

Informatorka: - Grażyna Serafin dyrektor Biblioteki Publicznej w Haczowie

Badacz: -Co Pani wie o hafcie haczowskim?

Informatorka: -Haft haczowski jest bardzo unikalny, ponoć nie tylko w Polsce, ale i na świecie, ze względu na walory estetyczne, ale również i technikę haftu. Jest to haft wypukły, rzadko spotykany w ówczesnych czasach. Miejscową ludność haftu uczyła pani Lucyna Urbańska, siostra ostatniego właściciela dworu w Haczowie, pana Mieczysława Urbańskiego. Ona uczyła dzieci, młodzież, kobiety tego właśnie haftu.

Badacz: -I biblioteka znajduje się w tym właśnie domu?

Informatorka: -Tak. Obecnie biblioteka znajduje się w dom pani Lucyny, gdzie miejscowa ludność przychodziła nie tylko pracować na dwór, ale uczyła się także pisać, czytać. Pani Lucyna miejscową ludność chętnie uczyła pisać, czytać i między innymi haftować. Także ona jest tak właściwie prekursorem haftu haczowskiego, jego wyglądu, techniki i wzorów. Potem, w kolejnych latach, się to zmieniało, ponieważ Panie, które nauczyły się od pani Lucyny haftu, przekazywały sobie w rodzinie z pokolenia na pokolenie tą technikę. Bardzo sobie to ceniły, przepięknie wyhaftowały strój haczowski. Jest on odrębny od pozostałych na terenie gminy Haczów. Jest bogaty, bogato zdobiony.

Był założony zespół weselny, śpiewaczy, „Haczowskie wesele”, którego autorem był Stanisław Wysocki, a autorem tekstów jest Bronisław Kaszowski. „Haczowskie wesele” było bardzo znane w ubiegłym wieku. Zespół występował w całej Polsce na festiwalach ludowych. Obrzędowość zachowana jest typowo haczowska. Teksty piosenek są typowo haczowskie, czasem zapożyczone z sąsiednich miejscowości, głównie z Rymanowa, ponieważ tam miejscowa ludność jeździła na targ, potem po targach spotykano się w różnych miejscach, karczmach i śpiewano, więc przekazywano sobie ze słuchu te pieśni. Ale głównie autorem tych piosenek są pan Bronisław Kaszowski i pan Wysocki. I ten haft haczowski najbardziej uwidoczniony jest na tych strojach.

Zdobiono też przepięknie obrusy, serwety- do kredensów, na stoły. Ale również pościel zdobiono. Mamy tutaj w bibliotece poszewkę na jasieczka, którą wykonała pani Maria Stempek, oryginalnie zachowany haft, bardzo dobrze zachowane płótno.  Ponieważ to było też takie płótno na ówczesne czasy bardzo łatwe do utrzymania, do wybielania, do zachowania w dobrej kondycji. Dzisiaj nie mamy już takich płócien. Haftowano też na lnianych płótnach, mamy nawet kawałek takiego oryginalnego płótna zachowany w bibliotece. Kontynuacją tego dzieła, zajmuje się Koło Gospodyń Wiejskich w Haczowie, ale coraz mniej jest takich pań młodych chętnych do nauki. Jest jedna młoda pani, która uczy się tego haftu, ale to bardziej w warunkach domowych, ponieważ nie ma na miejscu warsztatów cyklicznych. U nas w bibliotece, w ramach projektu „Blisko” organizowaliśmy cykl warsztatów hafciarskich, panie spotykały się cyklicznie, raz w tygodniu przez kilka miesięcy w roku, haftu uczyła pani Maria Stempek, która właśnie jest jedną z najstarszych mieszkanek Haczowa, która potrafi takim oryginalnym haftem haftować. Było bardzo dużo chętnych, nie tylko panie w wieku starszym, ale też dziewczyny ze szkoły podstawowej, ze szkoły średniej, nawet dwie studentki, które studiują obecnie w Krakowie (chyba na kierunku artystycznym). I kontynuują to obecnie w domach, w warunkach prywatnych, bo nie mamy obecnie kontynuacji tych warsztatów. Ale pomyślimy w przyszłości, ponieważ mimo że jest małe zainteresowanie, to warto to kontynuować, warto to przekazać młodszemu pokoleniu. Także będziemy się starać, będziemy jakieś środki pozyskiwać, może w ramach projektów, aby te osoby, które chcą uczyć i te które chcą się uczyć, aby mogły tę spuściznę tradycyjnego haftu haczowskiego kontynuować w przyszłości. Te warsztaty naprawdę były udane. Zostały te prace u nas zostawione, mamy je w gablotach w bibliotece wyeksponowane, można przechodzić, zwiedzać, oglądać, podziwiać.

Badacz: -Biblioteka ma też w zbiorach zabytkowe fotografie?

Informatorka: -Tak, mamy w zbiorach zdjęcia, rodzinne albumy nawet z końca XIX w., mamy zbiory książkowe, modlitewniki, świadectwa szkolne, dokumenty życia, społecznego, czasopisma, pamiętniki, zapiski, kroniki. Można to wszystko w bibliotece zobaczyć. A te fotografie, są to głównie fotografie czarno-białe, autorstwa pana Stanisława Szubera, który był bardzo znanym i cenionym fotografem, nie tylko w Haczowie, ale i poza Haczowem. I głównie zbiory- te prywatne, które tu przechowujemy, są jego autorstwa. Mamy obecnie taką wystawę w bibliotece, w pomieszczeniach muzealnych wyeksponowaną do obejrzenia. Pan Stanisław Szuber miał taką umiejętność kolorowania zdjęć, ale większość zdjęć późniejszych jest pięknienie kolorowana, można to również obejrzeć na wystawie w bibliotece.

Badacz: -A pamięta Pani z dzieciństwa, osoby, które haftowały?

Informatorka: -Pani Marta Wojtuń, która jeszcze haftuje, pani Maria Szajna (z Trześniowa, ale mieszka w Haczowie).

Badacz: -Dużo osób ma strój Haczowski w domu?

Informatorka: -Tak, wszystkie członkinie zespołu śpiewaczego mają własne stroje, wyhaftowane.

Badacz: -To nie tak, że zamówiły w jakiejś firmie?

Informatorka: -Nie.

Badacz: - Wykonują go same?

Informatorka: -Jest u nas taka Pani, która nauczyła się haftu haczowskiego, chociaż nie jest członkiem KGW ani Klubu Seniora, wyhaftowała sobie właśnie przepiękny strój, jest to pani Alina Sieniawska, osoba zamieszkała w Haczowie, chociaż nie pochodząca z Haczowa, ale też potrafi właśnie przepięknie haftować, tak ona własnoręcznie wyhaftowała sobie strój.

Badacz: -Interesująca jest publikacja Zygmunta Jaślara z 1936 r., mówiąca o Haczowie, był młodym chłopakiem, gdy to napisał...

Informatorka: -Tak, był młodym chłopakiem, pasjonatem historii, tradycji haczowskiej, utrwalił dużo zwyczajów, tradycji, kultury, takiej już zapomnianej przez młodych obecnie ludzi. Takie zwyczaje świąteczne, okołoświąteczne, jak np. szczodraki-kolędy. Po świętach Bożego Narodzenia chodzono po domach śpiewano różnego rodzaju okolicznościowe pieśni, kolędy, pastorałki.

Badacz: -Ale ten młody chłopak, Zygmunt Jaślar, jak to napisano we wstępie tej książki: „uczeń klasy VI b”, on już wspomina o tym hafcie haczowskim.

Informatorka: -Tak. Widocznie mama jego haftowała.

Badacz: -On napisał, że chlubą każdej Haczowianki było łóżko zasłanie poduszkami, pięknie haftowanymi,

Informatorka: - Tak

Badacz: - Czyli wtedy już ta świadomość, Że ten haft jest wyjątkowy...

Informatorka: -Była, tak była. Taki odrębny właśnie wzór. No to właśnie dzięki pani Lucynie Haller, później Haller, ponieważ wyszła za mąż za Hallera, a wcześniej Urbańska. Ona właśnie spotykała się z panią Ewą Ostaszewską, córką Teofila Ostaszewskiego, właściciela pałacu we Wzdowie. One właśnie się spotykały, współpracowały, miały wspólne zainteresowania, uczyły czytać, pisać młodzież i one też uczyły haftować. Nie wiem, jakie miała dokonania córka Ostaszewskich, czy tam się coś zachowało we Wzdowie, ale w Haczowie tak. W ogóle pomagały powstańcom, szyły bandaże, były aktywne, lokalne patriotki. Uczyły patriotyzmu, nie tylko kultury, tożsamości lokalnej, ale też były zapalonymi patriotkami. Uczulały młodzież na wartości polskie, narodowe, aby zachowywać swoje pismo, język rdzenny, kulturę, gwarę, bo haczowska gwara też jest taka trochę inna od gwar ościennych, taka charakterystyczna.

Badacz: - Czyli Haczowiane są dumni z tego kim są.

Informatorka: -Dumni są bardzo i mają różne wartości nie tylko tradycyjne, ludowe, ale też właśnie głównie patriotyczne.

Poszewka na poduszkę z okresu miedzywojennego, Haczów. Fot.: J. Sos

Rozmowa z Marzeną Macyk nagrana w dniu 14 października 2025 r.  w Gminnym Ośrodku Kultury i Wypoczynku w Haczowie.

Badacz: -Proszę się przedstawić.

Informatorka: -Marzena Macyk, jestem dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury i Wypoczynku w Haczowie.

Badacz: -Czy Pani też haftuje?

Informatorka: -Nie. Akurat w mojej rodzinie takiej tradycji nie było. Oczywiście u sąsiadki jak najbardziej, pani Sieniawska, która jest moją sąsiadką, u niej widziałam ten haft, natomiast w domu jakieś serwetki haftowane haftem haczowskim są, ale u mnie ta tradycja nie była przekazywana. Natomiast będąc dzieckiem, chodząc do szkoły podstawowej (jak były jeszcze zajęcia praktyczne)  miałam przyjemność uczestniczenia w nauce haftu haczowskiego, które prowadziła pani Matusz.

Badacz: -A co GOKiW robi aby zachować tą tradycję haftu?

Informatorka: -No przede wszystkim w Sali Tradycji mamy bardzo bogatą wystawę haftu haczowskiego, którą pieczołowicie przechowujemy. Organizujemy warsztaty dla pań, które są w Klubie Seniora. Ale też warsztaty dedykowane dla pań, wtedy są panie zapraszane. Warsztaty dla dzieci, są to warsztaty przy okazji Ferii Kulturalnych, które są organizowane, czy Wakacji z GOKiW. Wtedy panie u których zachowała się ta tradycja i które pięknie haftują przekazują to dzieciakom. Wiadomo, że dzieci na to różnie reagują, ale są dzieci, którym bardzo się to podoba i jest to dla nich dumą, że potrafią wyhaftować mały, podstawowy element, o którym informatorki wspominały.

Badacz: -Organizowane jest również „Wesele haczowskie”?

Informatorka: -Tak. „Wesele haczowskie” miało swoją przerwę, wynikało to przede wszystkim z wieku i z tego, że zmarła pani, która to prowadziła. Natomiast w tym roku jej córka chciałaby reaktywować „Haczowskie wesele”, z czego bardzo się cieszymy. Próby były w pierwszej połowie roku. Teraz te próby mamy zawieszone ale mamy nadzieję, że one wrócą. To jest taka fajna okazja aby większe grono zobaczyło ten strój haczowski, a przy okazji i haft haczowski właśnie podczas rekonstrukcji haczowskiego wesela. Młodsze pokolenie, czy my, możemy zobaczyć ten strój u sąsiadek, w Domu Kultury, ale możemy go zobaczyć przy takich wydarzeniach jak Boże Ciało (teraz może trochę mniej, wcześniej bardziej), czy przy odpuście – 15 sierpnia. Ale też pamiętam, jak była Koronacja Matki Bożej, to bardzo dużo ubrało się (w strój haczowski). To są takie wydarzenia, które wpisują się w pamięć i przy których młodzi ludzie mogą zobaczyć ten strój haczowski w takim pięknym wydaniu. Natomiast pewnie „Wesele haczowskie” byłoby takim cudownym pokazem stroju haczowskiego, nie tylko kobiecego, ale i męskiego.

Badacz: -A jeśli chodzi o wydawnictwa i publikacje?

Informatorka: -W 2026 r. czeka nas piękny jubileusz GOKiW i z racji tego jubileuszu chcielibyśmy wydać jakiś materiał, jakąś broszurę, która na pewno na swoich stronach będzie zawierała haft haczowski, bo to jest taka nasza perełka.

Haft na rękawach koszuli, początek XX wieku, Haczów. Fot.: J. Sos.

Rozmowa z Renatą Czerwińską nagrana w dniu 14 października 2025 r. w Gminnym Ośrodku Kultury i Wypoczynku w Haczowie.

Badacz: - Proszę się przedstawić.

Informatorka: -Renata Czerwińska. Jestem rodowitą Haczowianką i od ponad 30 lat pracuję w Domu Kultury w Haczowie i odkąd powstała sala tradycji, gdzie gromadzimy to nasze regionalne rękodzieło, to opiekuję się tą salą tradycji.

Badacz: -Gdzie się Pani nauczyła haftować?

Informatorka: - Haftować nauczyłam się w domu rodzinnym, pamiętam jak haftowała babcia, haftowała mama i nauczyłam się od swojej mamy haftu haczowskiego. 

Badacz: - Czy przekazuje Pani dalej tę wiedzę?

Informatorka: -Powiem że jeszcze nie. Nie czuję potrzeby, żeby przekazywać, bo są osoby starsze, które jeszcze niech pokazują. Ale jeżeli na mnie przyjdzie kolej, jestem otwarta i chętna.

Badacz: -Czy zawsze tę umiejętność nazywano haftowaniem?

Informatorka: - Tak, u nas się nie „wyszywa”, u nas się „haftuje”.

Badacz: - I haftuje się „po haczowsku”?

Informatorka: -„Po haczowsku”, „haftem haczowskim”.

Badacz: - Nigdy nie było żadnej innej nazwy?

Informatorka: -Nie, „haft haczowski” odkąd pamiętam.

Badacz: -Czy ten haft występował tylko w Haczowie, czy może jeszcze w okolicznych miejscowościach?

Informatorka: - On jest naszą dumą, to jest haft haczowski i jest w Haczowie, ale haft haczowski sięga swoimi początkami do końca XIX w. gdzie w dworze w Haczowie właścicielka dworu Pani Zofia Urbańska wraz ze swoją córką Lucyną, wykazywały duże zamiłowanie do wszelkiego rodzaju robótek ręcznych. I one spotykały się z dziewczętami haczowskimi i wpajały im to zamiłowanie do takiego estetycznego wykonywania i dekoracji czy to ładnego ubioru, czy serwet, czy obrusów. Spotykały się i wieczorami haftowały. I właściwie początki tego haczowskiego haftu wywodzi się od właścicieli dworu, od Urbańskich, ona wpajała zamiłowanie do robótek ręcznych. I właściwie wszystkie wzory, wszystko co tu widzimy, tego kolebką jest rodzina Urbańskich. I właściwie wzory powstawały tu, my nie mamy gotowych wzorów, nie możemy tego kupić w Internecie, skądś ściągnąć, bo to są nasze, niepowtarzalne wzory. Każda Haczowianka, która zobaczy haftowane rzeczy, będzie wiedzieć, która jest zdobiona haftem haczowskim, a który wzór, nie jest nasz. Bo haft haczowski jest wykonany na białym materiale (czy to jest płótno, czy to jest batyst) i białą nicią. Nie ma tam żadnych innych kolorów. Czasami na szarym płótnie, czy to płótno ma inny kolor, ale sam haft jest biały, tylko biały.

Badacz: -A jeśli chodzi o elementy zdobnicze?

Informatorka: - One są charakterystyczne i powtarzalne właściwie w każdym wzorze. Są to dziurki, są to szpryszki, są to listki, są to zęby, jest mareżka, jest Toledo. W zasadzie to się opiera na listkach i dziurkach i na bazie tych kształtów powstają wzory. Z tego powstają kwiaty, liście winogron, czy winogrona. W zasadzie są to kwiaty, kompozycje kwiatowe. Motywy kwiatowe i roślinne.

Badacz: -A kłosy zbóż?

Informatorka: -Kłosy zbóż rzadziej, chociaż też się spotyka.

Badacz: -Ale jeśli wrócimy do pytania, czy haft ten występował poza granicą Haczowa?

Informatorka: - Tak, oczywiście. Właścicielka dworu w Haczowie, rodzina Urbańskich, również była właścicielami dworu w Komborni i pani Lucyna z mamą Zofią przebywała w obu miejscach, tam też uczyła tego haftu. I tam w Komborni też się spotka ten haft. Też umieją panie haftować, ale zawsze ten haft jest określany jako „haft haczowski”. No oczywiście, dziewczęta haczowskie wychodziły za mąż w sąsiednich miejscowościach – w Trześniowie- i tam również, idąc z całym swoim wianem, zabierały fartuchy i tam się stroiły. Haczowskie dziewczęta były bardzo dumne, od zawsze, i się prześcigały w tym, żeby jak najładniej wyglądać. O ich pozycji, czyli jak to mówiono: „jest się kmieciem”, czyli jest się bogatym gospodarzem, o tym świadczyły korale, ich ilość, były to prawdziwe korale. Im dziewczyna miała więcej korali na sobie, tym pochodziła z bogatszej rodziny, z bogatszego rodu. No i właściwie haft haczowski, ma początek w stroju haczowskim, bo haftowano elementy ubioru. Ale haftowano w Haczowie wszystko, haftowano pościel, haftowano poduszki pod głowę, haftowano jaśki, haftowano obrusy, serwetki, haftowano chustki, nawet koszule. Nawet później, w czasach współczesnych, gdzie już nie był tak potocznie nakładany ten strój, to haftowało się. Sama haftowałam jakieś bluzeczki, jako nastolatka. Może żeby nie wyglądały jak haczowski strój, to haftowałam sobie na różowo...

Badacz: -Czyli ta potrzeba haftu była w Pani cały czas?

Informatorka: -Była. Myślę, że bardzo dużo osób w Haczowie umie haftować. I może teraz z czasem jest gorzej. Bo wiadomo, że te wieczory można inaczej spędzać, bo jest telewizja, czy komputery, ale dawniej, jako taka forma odpoczynku i spotkań. Panie się spotykały, po sąsiedzku, razem i haftowały. Babcia, pamiętam, mieszkała w takim miejscu w Haczowie, gdzie dosyć długo nie miała prądu, więc ona przy lampie naftowej haftowała haczowskim haftem strój, czy obrusy, czy serwety. I pamiętam, prasowała żelazkiem do którego wkładała rozżarzone węgielki. To teraz jest nie do pomyślenia, wyprasować białą rzecz, wyhaftowaną na biało, żelazkiem w którym jest węgiel. I co ważne, to musi być wykrochmalone. W dotyku to wykrochmalone płótno przypomina papier, jest tak usztywnione. Dzięki temu ten fartuch dłużej ładnie się prezentował i dzięki krochmalowi te serwety czy obrusy na stołach, inaczej się prezentowały.

Badacz: - A pościel?

Informatorka: - Też. U nas w Haczowie krochmalono pościel.

Badacz: -A czy są jakieś przysłowia, albo legendy związane z haftem lub strojem haczowskim?

Informatorka: -Ja nie słyszałam. Pierwszy raz od Pani Marysi usłyszałam historię o Urbańskiej, która miała odsłonięty dekolt... Myślę, że w Haczowie (tak tu pytałam nawet pań), jest trzysta strojów. Myślę, że każdy dom, każde gospodarstwo miało ten strój. I córki i matki się stroiły. No całe rodziny wychodziły, dzieci strojono w ten strój od małego. No był to taki wyjściowy strój, to nie był powszedni strój, ale dawniej po prostu chodzono w tym stroju do kościoła. A potem zawieszano u kołka, takie wykrochmalone, sztywne. No oczywiście co jakiś czas trzeba było je wyprać, ale to gotowano ten materiał, żeby on był biały, krochmalono i od nowa prasowano. Ale to nie jest proste i nie każdy wyprasuje strój haczowski. On jest tak mocno namarszczony, czy spodni fartuch, czy wierzchni, jest tak namarszczony mocno w pasie, i haft jest wypukły, i uzyskać tę wypukłość haftu, to nie jest takie proste.

Badacz: - Jak to się wykonuje, taki haft, żeby on był taki wypukły?

Informatorka: -Trzeba najpierw odrysowany wzór (czyli np. dziurka), musi być w miejscu tego narysowane okręgu, tego narysowanego kółeczka, musi to być „podwlekane”, czyli tak jakbyśmy fastrygowali. Albo łańcuszkiem, albo fastrygujemy. I im jest więcej tej warstwy, tej jakby niewidocznej, to tym bardziej jest wypukły haft. Później się haftuje po prostu „na okrętkę”, jak to się u nas mówi, „na około”.

Badacz: -A właściwie jakich ściegów się używa?

Informatorka: -Zwykłych prostych: łańcuszka, haftu fastrygowanego, a później, no jest to haft, który u nas nazywa się „na okrętkę”. Wszystko się szyło „na okrętkę”, nawet proste kreseczki.

Badacz: -Czy w Haczowie występują jakieś kapele, czy zespoły?

Informatorka: -Tak, istnieje u nas w Haczowie zespół obrzędowy „Haczowskie Wesele”. Przedstawia trzy aktową sztukę, scenariusz tej sztuki napisał Stanisław Wysocki, mieszkaniec Haczowa w 1936 r. Historia obrzędów, pieśni i tańców weselnych sięga 1880 roku, kobiety ubrane są w biały strój haczowski tzw. Fartuchy. „Haczowskie Wesele” obecnie działa przy Domu Kultury, liczy około 40 osób i przedstawia cały obrzęd związany z haczowskim weselem.

Również panie z Koła Gospodyń. Od 10 lat istnieje Zespół Śpiewaczy „Haczowianie”, który skupia w większości panie z Koła Gospodyń. Są tam również panowie obecnie, no i oczywiście, tylko w stroju haczowskim panie występują.

Na Boże Ciało ubiera się dzieci i na procesję idą w stroju haczowskim rzucając kwiatki, dziewczęta nosząc feretrony ubrane są w strój haczowski. Na dożynki, czyli na odpust, również delegacje z wieńcami – kobiety ubrane są w strój haczowski.

Badacz: - A jeśli chodzi o obrzędy rodzinne?

Informatorka: -Oczywiście. I powiedziałabym że do tej pory, przy okazji ślubów i wesel – swaszka (czyli świadek) jeśli jest Haczowianką, to w większości jest ubrana po haczowsku. Może męski strój ludowy rzadziej, ale w kobiecy się ubiera swaszkę. 

Badacz: -Czy haft haczowski wymaga jakiś specjalnych umiejętności, specjalnej wiedzy?

Informatorka: - Jest wymagający, bo trzeba go wykonywać z dużą precyzją. Są to małe elementy do wyszycia. Myślę, że ktoś, kto zaczyna na pewno ma problem z tym, żeby to było równiutkie, ale myślę że po prostu się dochodzi do wprawy i później jest łatwiej. Nie jest to skompilowany haft.

Badacz: - A jeśli chodzi o przygotowanie materiału i nici, czy trzeba mieć specjalną wiedzę?

Informatorka: - Nie. Musi być to naturalny materiał, naturalne nici. Haftuje się na batyście, jest to bardzo cieniutki materiał, haftuje się na płótnie lnianym. Białymi nićmi, teraz w zasadzie jest to mulina. A podwlekać można kordonkiem. 

Badacz: - W jaki sposób dba się o to aby haft haczowski nie zaginął?

Informatorka: -Ja uważam, że się bardzo dużo w tym temacie robi. Cokolwiek jest organizowane, czy panie z Koła Gospodyń, od lat (odkąd pamiętam) spotykają się we wtorki (może nie w okresie letnim, ale w zimowym) i haftują. Po prostu dla własnej przyjemności. Wszystkie umieją haftować, ale spotykają się i haftują. Osoby takie, które haftują od lat i są wprawione, prowadzą zajęcia z haftu, tak jak pani Marysia Szajna, czy Koło Gospodyń. My jako Dom Kultury organizujemy zimowiska, organizujemy wakacje dla dzieci i w ramach zajęć są zajęcia z haftu haczowskiego. W bibliotece, w ubiegłym roku również zorganizowano warsztaty haftu haczowskiego.

Badacz: -Kto był organizatorem?

Informatorka: - Biblioteka. A tutaj u nas, jeśli chodzi o Dom Kultury, to jesteśmy my organizatorem i również Koło Gospodyń Wiejskich bardzo pielęgnuje tą tradycję.

Badacz: - Na pewno też w zachowaniu tej tradycji pomagają różnego rodzaju publikacje, książki... W tym też jest zasługa Domu Kultury?

Informatorka: - Myślę, że tak. W latach 1995-98 przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Sztuki zostały u nas zorganizowane warsztaty ochrony ginących zawodów. I podczas tych warsztatów pani Maria Szajna prowadziła warsztaty haftu haczowskiego, a pan Stanisław Wyżykowski prowadził warsztaty budowy liry korbowej. I efektem tych warsztatów jest wykonany przez panią Marię Szajnę strój haczowski, który ma swoje miejsce w Sali Tradycji w Haczowie.

Badacz: - Czyli jest tu po prostu wystawa, którą można podziwiać, każdy może przyjechać i ją obejrzeć?

Informatorka: -Tak, i również ramach warsztatów ochrony ginących zawodów zorganizowaliśmy tutaj wystawę haftu haczowskiego. Haft haczowski jest u nas w gablotach, jest wszędzie. Taką największą naszą perełką, jeśli chodzi o haft haczowski, jest obrus pani, którą tu w Haczowie nazywano Kołodziejką (ponieważ jej mąż się trudnił tym rzemiosłem), ona haftowała haftem haczowskim. To jest taka ikona naszego haftu, pani Maria Matusz. Ona jest autorką tego obrusu. Nie było to łatwe od niej odkupić, ale udało nam się właśnie ze środków Ministerstwa Kultury i Sztuki. I również dzięki wsparciu Ministerstwa zakupiliśmy do Sali Tradycji wiele bieżników, obrusów czy serwet wykonanych haftem haczowskim. Jest to wystawa stała, więc ciągle jest możliwość obejrzenia haftu haczowskiego.

Badacz: - I są też różnego rodzaju książki?

Informatorka: - Tak, są publikacje i przy okazji wydawania publikacji dotyczących naszej kultury, czy naszego regionu, Haczowa, zawsze, w każdej publikacji jest wzmianka o hafcie haczowskim. Jest to np. publikacja: „Twórczość ludowa w gminie Haczów, jest publikacja: „Skarby gminy Haczów”, jest publikacja: „Gmina Haczów zaprasza”, czy wcześniejsze książki: „W gminie Haczów”. W każdej publikacji jest wzmianka o hafcie haczowskim.

Badacz: - Wspomniała Pani, że również w bibliotece znajduje się wystawa?

Informatorka: -Tak.

Badacz: -Tam też są prace wykonane haftem haczowskim?

Informatorka: - Tak.

Badacz: -Zazwyczaj gdy się myśli o hafcie haczowskim, to biały materiał, białe nici. Ale gorset haczowski też jest wyjątkowy...

Informatorka: -Tak. Gorset haczowski też jest wyjątkowy, bo jego charakterystycznym elementem jest falbanka. Po obu stronach od pasa, z przodu, do pasa z tyłu jest układana falbanka, jest bardzo gęsto marszczona (zakładana), na to są naszywane takie bogate wstawki. Jego bogactwo też zależy od materiału, z którego jest szyty. Wykorzystywano nawet czasami haft maszynowy, czy nawet gotowe materiały kupowano, dekorowane haftem czy jakimiś koralikami, perełkami. Ale później ozdabiano go tylko doszywając taką falbankę.

Badacz: -W jakich kolorach były te gorsety?

Informatorka: -Gorsety były w różnych kolorach, czarne, zielone, bordowe, granatowe, niebieskie.

Badacz: -I zdobione też cekinami i koralikami?

Informatorka: -Cekinami, koralikami rzadziej – wstążkami. Każdy dekorował sobie według własnego uznania. I co ważne, wykończony jest gorset od dołu tackami.

Badacz: -Dziewczyny chciały podobnie wyglądać, czy każda chciała inaczej?

Informatorka: - Raczej inaczej. Więc tą innością był gorset, bo cała reszta była powtarzalna. Te stare gorsety są takie ładne, z wstążką.

Badacz: - A jeśli chodzi o strój męski.

Informatorka: -Jeśli chodzi o strój męski, to on właściwie powstał na potrzeby „Haczowskiego wesela”, bo jako tako u nas mężczyźni się jakoś charakterystycznie nie ubierali. No była to biała lniana koszula, nie miała kołnierzyka tylko stójkę, przy ostatnim guziku była wiązana czerwona wstążka. W pasie przepasali się mężczyźni takim bardzo szerokim skórzanym pasem. Na nogach oczywiście oficerki. I spodnie z sukna przeważnie, niebieskie, wkładane do oficerek. Nakładano na to albo kamizelki, albo szmajzerki (wdzianka z rękawami, krótkie do pasa, jak kamizelka z rękawami). W lecie noszono słomkowy kapelusz, a w zimie noszono wełniane.

Badacz: -A okrycia wierzchnie?

Informatorka: - W zimie kożuchy, czy kamizelki, czy płaszcze. Były też płaszcze, które się nazywały kucubaje. Bądź chustą po prostu, wełnianą, grubą chustą się okrywano.

Badacz: -To kobiety, a mężczyźni?

Informatorka: -Przeważnie kożuchy.

Badacz: -Czy jakieś imprezy są organizowane tutaj, lub w okolicy, na które się jedzie ubranym po haczowsku?

Informatorka: -„Haczowskie Wesele” bierze udział w różnych przeglądach i występuje w tym stroju. Właściwie po całej Polsce „Wesele haczowskie” jeździ- Warszawa, Kielce, Łowicz, gdzie biorą udział w przeglądach, w festiwalach, które czasem mają charakter konkursu i zdobywają wysokie miejsca. Właściwie to są wyróżniane dzięki tańcowi, który też jest taki specyficzny iwłaśnie ubiorowi. Te fartuchy są po prostu zawsze dostrzeżone.

Badacz: Zapewne też Koło Gospodyń Wiejskich wyjeżdża na różne imprezy...

Informatorka: -Oczywiście, i panie również się ubierają w stroje haczowskie.

Badacz: -I też może nawet poza województwem?

Informatorka: -Tak. Było „Haczowskie Wesele” w sejmie, prezentowało się pięknie, na dożynkach prezydenckich.

Badacz: -Czy jest Pani dumna z tego, że jest Pani Haczowianką?

Informatorka: -Bardzo. Oczywiście. Tak jak dawniej dziewczyny chodziły dumnie i robiły wszystko, aby pięknie wyglądać.

Haft ze spódnicy z początku XX wieku, Haczów. Fot.: J. Sos.

Rozmowa z Marią Stempek nagrana w dniu 14 października 2025 r.  w Gminnym Ośrodku Kultury i Wypoczynku w Haczowie.

Badacz: -Proszę się przedstawić.

Informatorka: -Maria Stempek, mam 82 lata, całe życie mieszkam w Haczowie.

Badacz: -Skąd Pani umie haftować?

Informatorka: -Teściowa mnie nauczyła.

Badacz: -Jak się nazywała?

Informatorka: -Helena Stempek. Bo ja byłam u nich, jak wyszłam za mąż i teściowa nie nauczyła haftować.

Badacz: -A mówiło się jakoś szczególnie o tym, że to jest haft haczowski, inny niż okoliczne?

Informatorka: -Nie ma takiego stroju, tylko w Haczowie.

Badacz: -Ale występował też w okolicy, np. w Trześniowie?

Informatorka: -Podpatrzyły w Haczowie i sobie też wyhaftowały...

Badacz: -Co jest takiego wyjątkowego w stroju haczowskim?

Informatorka: -Koszula, spodni fartuch, wierzchni fartuch, chustka tiulowa.

Badacz: -Na głowę?

Informatorka: -Tak.

Badacz: -A na ramiona też coś nakładały?

Informatorka: -Chustki na ramiona były, ale to nie każdy miał.

Badacz: -A skąd miały te chusty? Kupowały na jarmarkach?

Informatorka: -Tak.

Badacz: -A jeśli chodzi o ornamenty, które Pani haftowała, to skąd Pani brała pomysły?

Informatorka: -Od teściowej.

Badacz: -A teściowa wymyślała je sama, czy brała z gazet?

Informatorka: -Dużo robiła sama.

Badacz: -Jeśli Pani myśli o hafcie haczowskim, to jakie pierwsze skojarzenie, przychodzi Pani do głowy?

Informatorka: -Że wyhaftuję sobie cały strój i gorset. Wyhaftowałam jeszcze obrus do kościoła. Główny obrus który jest, to ja wyhaftowałam, takie winogrona i zęby.

Badacz: -Czyli charakterystyczne jest wykończenie w zęby? Pojawiają się też winogrona, a jakie jeszcze elementy?

Informatorka: -Dziurki. Pokaże Pani.

Badacz: -O, ma Pani rysunki. Takie przekazywane z pokolenia na pokolenie?

Informatorka: -Tak. Kładło się materiał, przykładało kalkę, przykładało się rysunek i się odrysowywało na materiał. Tu była tylko dziurka, tu było jak to się mówiło podwłóczone muliną dużo, i to było takie wypukłe a później się szyło na okrętkę.

Badacz: -Czyli dziurki to jedno, ale drugie to to, że on jest taki wypukły, czego nie ma w innych haftach?

Informatorka: -Tak. Musiał być tak na kluczkę robiony, bo tu trzeba było to wycinać.

Badacz: -A czy te kwiaty miały swoje nazwy?

Informatorka: -Nie. Nie było specjalnych nazw.

Badacz: -A czy to jest mereżka?

Informatorka: - To jest Toledo. To tak było obszywane, później były wyciągane nitki w kratkę i obszywane w tą stronę i w tą.

Badacz: -A poza strojem, co jeszcze haftowano?

Informatorka: -Bieżniki, obrusy.

Badacz: -Pani nauczyła też córkę haftować?

Informatorka: -Tak.

Badacz: -I jeszcze kogoś innego?

Informatorka: -Prowadziłam warsztaty w bibliotece, rok temu.

Badacz: -Jak Pani zdaniem należy dbać o to, aby ta tradycja haftu nie zaginęła?

Informatorka: -Trzeba dbać, bo to teraz nie haftują.

Badacz: -Czy jest Pani dumna z tego, że jest Pani Haczowianką?

Informatorka: -No pewnie. Cały strój córce wyhaftowałam.

Badacz: -A Pani nosiła strój haczowski.

Informatorka: -Tak.

Badacz: -A na jakie okazje?

Informatorka: -Na odpust 15 sierpnia, na Boże Ciało.

Badacz: -Nosiła Pani obraz?

Informatorka: -Tak, Serce Pana Jezusa. A jak ktoś miał nieść obraz, a nie miał stroju, to pożyczał.

Haft ze spódnicy z okresu miedzywojennego, Haczów. Fot.: J. Sos.

Rozmowa z Marią Szajna nagrana w dniu 14 października 2025 r.  w Gminnym Ośrodku Kultury i Wypoczynku w Haczowie.

Badacz: -Proszę się przedstawić.

Informatorka: - Jestem Maria Szajna, ale ja nie jestem Haczowianką, tylko jestem z Trześniowa. Tam tak samo haftują, może nawet teraz więcej, jak tu. Ale teraz mieszkam już 60 lat w Haczowie. No tu wszystkie haftowały, to i ja z teściową. I dużo, bardzo dużo mi pokazała teściowa. Też co żem umiała, tom umiała sama, bo mam po prostu taką ciągotkę do szycia. I szyję na maszynie też i ubranka, i sukienki, i bluzki, no ale i hafty też lubię.

Badacz: -A w którym roku się Pani urodziła?

Informatorka: Ja się urodziłam w 1944 roku, w styczniu będę miała 82 lata.

Badacz: -I przeprowadziła się Pani do Haczowa, bo wyszła tu pani za mąż?

Informatorka: Tak, wyszłam za mąż i tu my sobie postawili dom i tu mieszkamy.

Badacz: -Teściowa była Haczowianką?

Informatorka: Tak, Haczowianką, może sobie nie wyobrażała, że będzie mieć synową z Trześniowa, ale jak żem przyszła, jeszczem dobrze progu nie przekroczyła, a ona mnie łaps za głowę, i wycałowała, wyściskała i …

Badacz: -I nauczyła potem haftować.

Informatorka: -Tak, haftowały my. I co strojów my nahaftowały. Nawet nie zliczyłabym.

Badacz: -Czy ten haft różnił się od tego, który Pani kojarzy z Trześniowa?

Informatorka: -Taki sam. Bo to była wieś przy wsi. Ale tam w 1910 był pożar, spaliło się wtedy pół wsi Dużo się tych rzeczy popaliło i korali, i tych strojów, i potem szyły od nowa babki.  

Badacz: -I teraz przekazuje Pani dalej tę umiejętność haftowania?

Informatorka: -Jakby chcieli, tobym przekazała, ale nie wiedzę, żeby mieli chęci.

Badacz: -Młodzi ludzie nie są zainteresowani haftem?

Informatorka: -Czasem są, ale moje nie.

Badacz: -Ale tutaj, w Domu Kultury, Pani uczy?

Informatorka: -W Domu Kultury żem uczyła, Koło Gospodyń. Ze 20 lat my chodziły i zbierały my się raz w tygodniu i haftowały my.

Badacz: -Czyli Pani była też członkiem Koła Gospodyń Wiejskich?

Informatorka: -Tak.

Badacz: -Czy teściowa jakoś nazywała ten haft haczowski?

Informatorka: -Nie słyszałam, żeby nazywała. Z raz słyszałam, że „po haczowsku”.

Badacz: -Czyli mówiło się „ubieramy się po haczowsku”?

Informatorka: -Tak.

Badacz: -A jak nazywała się teściowa?

Informatorka: -Aniela Szajna.

Badacz: - Jakie według Pani są najważniejsze elementy tego haftu?

Informatorka: -Dziurki, zdobią cały haft, śliczne te dziurki. Jak jest więcej dziurek, to jest ładny haft.

Badacz: -A skąd Pani bierze pomysły na ornamenty?

Informatorka: -Były takie panie, które rysowały.

Badacz: -Ale brały pomysły z głowy, czy skądś odrysowywały.

Informatorka: -Z głowy. One z niczego nie odrysowywały, one haftowały z głowy.

Badacz: -A jeśli chodzi o najstarsze tkaniny, to jakich używano?

Informatorka: -Jak na te stroje, to batyst, takie cieniutkie płócienko. Jest teraz też, można kupić.

Badacz: -A nici?

Informatorka: -Mulina. Przedtem to był „Atłasek”, a teraz tego „Atłasku” nie ma, to szyjemy muliną. Na pół dzielimy nić i się szyje.

Badacz: -Jak Pani myśli, jak można dalej przekazywać tę umiejętność? Jak dbać, żeby ta tradycja nie zaginęła?

Informatorka: -No moja córka umie haftować, bo haftowała. Bo na Krościenku też się ubierają. I podarły se zapaski no i przyszły do nas z takimi prośbami, żebym im zrobiła siedem. No to córka ze mną szyła te zapaski.

Badacz: -Czyli najlepiej uczyć kolejne pokolenia tego haftu?

Informatorka: -Pewnie, że uczyć warto, ale nie ma chęci. Teraz te telewizory...

Badacz: -A na jakie okazje ubierano strój haczowski?

Informatorka: -Najważniejszy był odpust. A nawet powiem taką anegdotkę. Bo mi to teściowa też opowiadała. Był z Haczowa ksiądz i poszedł na probostwo tam koło Przeworska. I zachciało raz mu się przyjechać do Haczowa na odpust, bo to był rodak, nazywał się Materlak (?). I jak widział jak te kobiety wyszły (bo to wszystko się stroiło, nie jeno, tak na rozkaz, jeno się wszystkie ubierały) no to wyszła, to jedna w bieli. Jemu się to tak spodobało. I tak se powiedział, to teraz też by chciał, żeby jego parafianki się tak ubierały. I musiały jeździć Haczowianki ich tam uczyć. Ale nie pamiętam, jaka to była miejscowość.

No i były my na dożynkach w Domaradzu i taka jedna pani tak stanęła i pyta się: „-Pani, skąd macie taki strój?”, a ja odpowiadam: „Jak to skąd? Z babek, z prababek, z praprababek”.  A ona mówi: „A my mamy taki sam i nie wiemy skąd!”, A to ten ksiądz właśnie, z tej wsi koło Przeworska...

Badacz: -Czy podpatrzył wasz strój i przekazał dalej?

Informatorka: -Tak. No i ja pytam: „No i czegoście się nie poubierały?”. A one dopiero myślą to odtworzyć... No, na pewno nie odtworzycie! Bo to jest za nudne. To trzeba mieć cierpliwość, ja nie wiem jaką. No i nie wiem, czy haftują tam, czy nie... Ale nawet nie wiedziały, jak się nazywa. Ja godam: „U nas haft haczowski i to jest z dawien dawna...”. Nie wiedziała ta Pani i tego, ani że to był ksiądz z Haczowa.

Badacz: - A strój męski, czy mężczyźni też się ubierali w strój ludowe w święta?

Informatorka: -Nie, chłopy się nie ubierały, może dawniej to chodzili w takich lnianych, w tych sukmanach.

Badacz: -Czyli tylko kobiety, przy okazji świat, Bożego Ciała, odpustu?

Informatorka: -Tak, w odpust i każda swaszka musiała mieć i teraz też.

Badacz: -Czyli na wesela też?

Informatorka: -Każda swaszka się ubiera na wesele w ten strój. Czasem sobie nawet młodzi życzą, żeby była swaszka w tym stroju.

Badacz: -A panna młoda też ubiera ten strój?

Informatorka: -Nie, teraz nie. Ubierały się kiedyś. Tylko swaszka się teraz ubiera.

Badacz: -Czy można powiedzieć, że ubranie takiego stroju, to jest coś, co wprawia w dumę, że jest się z Haczowa?

Informatorka: -No tak. Ja dałam strój cioci do Nowej Zelandii. Bo wywieźli ich na Syberię, jak ona miała 10 lat. I dzięki Anglikom trafiła do Nowej Zelandii. I tam też mają takie uroczystości. I każda miała ubrać strój z kraju, z którego pochodzi. No i przyjechała tu i mówi: „To może kupimy gdzieś?”. No i kupiłam jej, wyprałam jej, jeszcze żem jej gorset uszyła i spodni fartuch, bo to nigdzie nie sprzedają spodniego fartucha. No i tak żem ją przygotowała. Ustroiła się, zrobiła zdjęcie. Ale ona już zmarła.

Badacz: -Ale w ten sposób strój haczowski trafił do Nowej Zelandii.

Informatorka: -Tak, w Nowej Zelandii jest.

Badacz: -A jak nazywały się poszczególne elementy tego stroju?

Informatorka: -Koszula, najładniejsza z krezką. Były i z dekoltami, ale ponoć tak było, że pani.... Była procesja w Boże Ciało i zrobiła się burza i piorun strzelił właśnie w panią ze dwora. Że miała tu za goło – tak sobie ludzie powiedzieli i od tamtej pory zakrywały ich kryzki.

Badacz: -Potem mamy spodni fartuch?

Informatorka: - Jest spodni fartuch no i wierzchni fartuch i zapaska no i koszula.

Badacz: -Czyli ten spodni i wierzchni fartuch, to są spódnice? Dwie spódnice i na to się jeszcze zakłada zapaskę?

Informatorka: -Różnie się ubierają, mylą się... Siedzimy na ławkach: „O jejku”, mówią, żebym przebrała tą co przyszła z chlebem i z wieńcem do kościoła. On pilnował chleba, a ona się ubierała. Nie wiadomo, kto ją tam ubierał. Ubrała się do góry nogami, tak, że tą zapaskę ubrała z tyłu. I ja mówię: „Dziecko, jakby Cię widziały, to by śmiechu było, na całą wieś!

Badacz: -A gorset też był obowiązkowym elementem?

Informatorka: -Tak, gorset tak! Gorset musiał być.

Badacz: -Czy mężatki też nosiły gorsety?

Informatorka: -Tak.

Badacz: -A jeśli chodzi o nakrycia głowy?

Informatorka: -Chustki tiulowe. Ale teraz już zanikły te chustki tiulowe, teraz ich nie ma.

Badacz: -I korale?

Informatorka: -Korale prawdziwe albo podobne do prawdziwych. Ale ja kupiłam prawdziwe. Z tyłu czerwona wstęga u korali uwiązana, kokarda, no i buty na wysokim obcasie – trzewiczki sznurowane.

Badacz: -Musiała być czerwona?

Informatorka: -Nie, jaką kto miał. Ale czerwona najpiękniejsza.

 

 

Wywiad z przedstawicielami środowiska haftu haczowskiego

przeprowadziła Pani Judyta Sos

Przetwarzamy dane osobowe w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności.