Logotyp Niematerialne Podkarpackie

Cymbały są najbardziej charakterystycznym instrumentem dla muzyki ludowej Polski południowo-wschodniej. Przywędrowały na Rzeszowszczyznę z kręgu karpackiego i na trwałe zadomowiły się w tutejszych kapelach. Stało się to przed I wojną światową lub w latach 20.  XX w., choć instrument znany był w tym regionie już w XIX w. i już wtedy był wykorzystywany przez ówczesne kapele miejskie – żydowskie lub cygańskie.

Cymbały były i nadal są wytwarzane przez ludowych twórców. Muzykanci budowali instrumenty zwykle na własny użytek. Podpatrywali jak są zbudowane i eksperymentowali. Czasem rozbierali stare, zniszczone cymbały i wzorując się na nich wytwarzali nowe. Jeśli dobrze brzmiały to inni muzykanci zamawiali u takiego domorosłego lutnika kolejne instrumenty.

W przeszłości było wielu budowniczych cymbałów – m.in. Piotr Sowa z Piątkowej, Józef Muras z Bachórza, Stanisław Kawalec z Hużnego, Bolesław Markocki z Grodziska Górnego, Piotr Lech z Jarosławia, Andrzej Ślemp z Dylągówki, Piotr Rząsa z Futomy, Jan Hypnar z Białobrzegów i z tej samej wioski niedawno zmarły Władysław Wojtyna (1930-2019), który pozostawił po sobie wiele znakomitych instrumentów, będących na wyposażeniu rzeszowskich kapel.

Najbardziej znanym w regionie twórcą cymbałów był nieżyjący już Władysław Chochołek (1914-2003) z Czeluśnicy koło Jasła – laureat nagrody im. Oskara Kolberga. Zbudował ponad sto cymbałów, które trafiły do kapel w kraju i za granicą.

Najstarszymi żyjącymi budowniczymi instrumentów są Stanisław Wyżykowski z Haczowa, który z racji wieku już nie praktykuje i Stanisław Szajna z Miejsca Piastowego. Słynna jest niemal profesjonalna pracownia w Futomie koło Błażowej, gdzie swoje talenty połączyli cymbalista Marek Kruczek i stolarz Jerzy Panek. Dziełem ich rąk jest kilkadziesiąt instrumentów. Pierwsze próby budowy cymbałów mają za sobą przedstawiciele młodego pokolenia – Grzegorz Bartnik z Bud Łańcuckich i Witold Gierlicki z Gąsówki koło Jasła, uczeń Władysława Chochołka.

Każdy twórca ma swoje tajemnice i sposoby, aby instrument dobrze brzmiał. W przypadku cymbałów dużo zależy od drewna z jakiego są wykonane. Musi być ono suche – „wysezonowane”, a najlepsze – jak podkreślają Kruczek i Panek – z rozbieranych drewnianych chałup lub ze starych organów kościelnych. Jeśli nie ma takiego drewna to „trzeba iść do wesołego lasu i poszukać wesołe drzewo (…) musi się na wietrze wyginać” czyli takie o gęstych słojach. Zdaniem twórców z Futomy, każdy ich instrument jest niepowtarzalny, bo eksperymentują jeśli chodzi o wybór drewna. Dawni budowniczowie wykorzystywali drewno, które rosło w okolicy. Np. Władysław Chochołek jeździł po drewno na górę Liwocz – tam rosły dorodne jodły, buki i jesiony, które wykorzystywał do budowy cymbałów. Górna płyta pudła rezonansowego wytwarzana była przeważnie z drewna jodłowego, dłuższe boki z jesionu, a płyta dolna i głowice z kołkami, na których umocowane są struny zrobione są z wiązu lub buka. Kruczek i Panek robią podobnie, choć jak podkreślają wykorzystują też inne gatunki drewna, ale musi ono być „od odziomka” czyli metr-półtora metra od ziemi, bo takie jest najtwardsze, a na cymbały musi być twarde drewno, żeby się nie wyginało pod wpływem mocno napiętych strun. Kruczek sam robi kołki z grubego drutu, kiedyś to było dzieło kowalskie, a struny przed wojną zamawiane były w żydowskich sklepach, współcześnie wykorzystuje się struny fortepianowe. Cymbały z futomskiego warsztatu oznaczone są logiem – tam jest „klarnet, kapelusz rzeszowski i skrzypce”. Zdaniem Kruczka brzmienie instrumentu „nie zależy od tego co jest na wierzchu cymbałów, tylko od tego co jest w środku”, czyli od duszy, a właściwie dusz bo są dwie, wykonane ze starego drewna jodłowego. Warsztat Kruczka i Panka co roku opuszcza kilka sztuk cymbałów i wszystkie znajdują nabywców – „już się o nas pytają w Ameryce” – z dumą mówi Jerzy Panek. Zapasów drewna im nie zabraknie, najstarsze sztuki mają z końca XX wieku i ciągle kupują nowe.

Tradycja gry na cymbałach w przeszłości przekazywana była w rodzinie, przechodziła z ojca na syna, rzadziej zdarzało się, że adepci pobierali nauki u innych muzykantów. Było to zbyt kosztowne, a i muzykanci w obawie przed konkurencją nie bardzo kwapili się by pokazywać innym jak się gra na tym instrumencie. Zwykle na dwóch – trzech lekcjach przekazywali podstawową wiedzę, a uczeń do mistrzostwa musiał dochodzić sam.

Cymbały w kapelach wzmacniały linię melodyczną ozdabiając ją na swój sposób oraz akompaniowały rytmicznie i harmonicznie. Ta uniwersalność instrumentu sprzyjała jego popularności. Po II wojnie światowej skład rzeszowskich kapel ustabilizował się. Tworzyły je dwoje skrzypiec, klarnet i basy a cymbały stały się ich charakterystycznym elementem, odróżniającym rzeszowskie kapele od reszty kraju.

Do wzrostu popularności cymbałów przyczynił się ruch folklorystyczny, który pociągnął za sobą zmianę funkcji kapel. Rzadko już grały do tańca, a występowały na scenie przeważnie na różnych przeglądach i festiwalach.

Od ponad 40 lat (1981 rok) grę na cymbałach promuje Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie, organizując Spotkania Cymbalistów najpierw o zasięgu regionalnym a od kilkunastu lat ogólnopolskim. Pomysłodawcą wydarzenia był instruktor muzyki WDK Jan Zołoteńko (1952-2011). Przegląd systematycznie się rozwijał. Szybko pojawiła się kategoria „duży – mały”, mistrzowie gry na cymbałach przywozili do Rzeszowa swoich uczniów. Największą grupą wychowanków mógł pochwalić się Władysław Chochołek z Czeluśnicy, który prowadził szkółkę gry na tym instrumencie w Zakładowym Domu Kultury Rafinerii Nafty w Jaśle. Wykształcił kilkunastu młodych cymbalistów, z których najwybitniejszym jest Witold Gierlicki (ur. w 1976 r.) z Gąsówki koło Jasła, laureat Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Obecnie swoich uczniów prezentują w konkursie dawni uczniowie np. Michał Rydzik z Grodziska Dolnego, uczeń Edwarda Markockiego i Andrzej Baran z Harty, potomek po kądzieli słynnych Sowów z Piątkowej – to jest niewątpliwy sukces tej imprezy.

W konkursie muzykanci grają solowo, z czym początkowo problem mieli najstarsi wiekiem, którzy przyzwyczajeni byli do gry zespołowej. Lepiej radzili sobie młodzi cymbaliści od początku uczeni gry solowej. Ich inwencja rozwinęła się wraz z wprowadzeniem do konkursowego wykonania jednego utworu dowolnego spoza repertuaru ludowego. Mistrzem w interpretacji muzyki klasycznej na cymbałach okazali się Szymon Tadla ze Szklar i wspomniany już Michał Rydzik. W 2005 roku do rywalizacji przystąpiły kapele, które w składzie mają cymbały.

Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie nie poprzestał na Spotkaniach Cymbalistów. Obserwując zainteresowanie tym instrumentem wśród młodego pokolenia od 2021 roku organizuje warsztaty gry na cymbałach. Instytucja ta zakupiła u twórców w Futomie kilka (3) instrumentów na których mistrzowie udzielali lekcji adeptom, a na zakończenie warsztatów wspólnie zaprezentowali się na scenie WDK.

Dzięki takim inicjatywom rośnie zapotrzebowanie na cymbały. Instrument zyskuje coraz większą popularność, nie tylko w regionie. Do swojego składu włączają ten instrument również kapele folkowe. Tacy twórcy jak Marek Kruczek i Jerzy Panek z Futomy dzięki temu zyskują nowych klientów.

Przetwarzamy dane osobowe w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności.