Logotyp Niematerialne Podkarpackie

Plecionkarstwo – tak ogólnie można określić to rzemiosło, odwołując się do syntetycznej charakterystyki Kazimierza Moszyńskiego, który przedstawia je odnosząc się do czynności tworzenia gotowych wyrobów, czyli wyplatania. Według definicji tego badacza wyplatanie polega na łączeniu materiału, w tym wypadku wici, za pomocą obginania i przeplatania.

Plecionkarstwo jako rękodzieło czy rzemiosło jest jedną z najstarszych praktykowanych przez człowieka umiejętności. Przez analogie do życia ludów koczowniczych obu Ameryk, Azji, Australii czy Afryki można przypuszczać, że umiejętność wykonywania m.in. sprzętów używanych w transporcie (siatki, kosze), podczas polowania (wiersze, sieci) czy do przechowywania różnych materiałów (naczynia zasobowe), znana była grupom łowiecko-zbierackim po schyłek mezolitu (datowany w środkowej Europie na około 4800 lat p.n.e.). Kolejne ślady plecionkarstwa pochodzą z przebadanych przez archeologów stanowisk osiadłych grup ludzkich datowanych na okres neolitu, brązu i żelaza. Niestety, ze względu na charakter materiału używanego w plecionkarstwie, jego nietrwałość, te ślady to głównie odciski w glinie, która została poddana następnie procesowi wypalenia. Ślady takie pojawiają się np. na dnie naczyń glinianych (kiedy ulepione czy wytoczone świeże naczynie zostało postawione na plecionce), ale również w znaleziskach archeologicznych, do powstania których przyczynił się pożar (ślady plecionek odciśnięte w wypalonej w pożarze glinie spalonych domów).
W czasach historycznych plecionkarstwo również musiało być szeroko rozpowszechnione, dalej jednak, ze względu na małą trwałość użytego materiału, ślady jego występowania są niezwykle słabo udokumentowane. Takie przykłady przytacza np. Roman Reinfuss, opisując obecność wyplatanych koszy i mebli w okresie nowożytnym.
Najlepiej jednak, dzięki penetracjom etnograficznym, udokumentowane są przykłady plecionkarstwa, pochodzące z 2. poł. XIX i z XX wieku.
Tak więc jak wynika z powyższego to rękodzieło, a szczególnie jego materialne przejawy, towarzyszą człowiekowi od początku jego historii do dnia dzisiejszego. Są częścią naszego życia tak zwyczajną, że często niezauważaną.

Specyficzną i jedną z pierwotnych form plecionkarstwa jest plecionka z korzeni drzew iglastych sosny, świerka, jałowca. Ten rodzaj rzemiosła rozwinął się w Polsce szczególnie na terenach puszczańskich. Najdłużej plecionkarstwo z korzeni przetrwało na terenie Kurpiów w Puszczy Zielonej i u Lasowiaków w Puszczy Sandomierskiej.

Plecionkarstwo z korzeni było dla mieszkańców terenów puszczańskich jednym z ważnych, aczkolwiek dodatkowych, rzemiosł rękodzielniczych. Pozyskiwanie materiału do wykonywania wyrobów, łączące się z trwałym okaleczaniem drzew, spowodowało, że już pod koniec XIX w., władze starały się wydawanymi zakazami i karami administracyjnymi zniechęcić mieszkańców wsi do uprawiania tego rękodzieła.

Obecnie, na terenie Lasowiaków, plecionkarstwo z korzenia jest kultywowane tylko w Kamionce i Ostrowach Tuszowskich, a w zasadzie, mając na uwadze obecne miejsce zamieszkania plecionkarza – w Nowej Wsi. Z informacji historycznych wiemy, że dawniej w Kamionce koszyki wyplatało wielu mieszkańców, a w Ostrowach Tuszowskich co najmniej 30 – 40. Niewątpliwie koszyki wyplatano również w innych miejscowościach Puszczy Sandomierskiej, w jej północnej części, np. w Kochanach czy Zaleszanach, ale świadczą o tym tylko zbiory muzealne.

W Puszczy Sandomierskiej plecionkarstwo z korzenia swój rozkwit przeżywało do lat 60. – poł. lat 70. XX w. Jego upadek zdeterminował wykorzystywany w rękodzielnictwie materiał: z jednej strony korzenie sosny stanowiły materiał prawie doskonały i wytrzymały, a wykonane z nich kosze były prawie niezniszczalne, z drugiej, popyt na nie spowodował nieumiarkowane korzystanie z lasu, co przyczyniało się do niszczenia drzewostanu. Stąd walka z ludźmi pozyskującymi korzenie prowadzona przez służby leśne, co w efekcie doprowadziło do zaniku rękodzieła.

Plecionkarstwo z korzenia sosny jest zależne od tworzywa, a tym samym zależy od przyrodniczych właściwości lokalnego środowiska. Najlepsze sosny, spod których można podbierać korzenie, to drzewa rosnące w dużym oddaleniu od innych, na piaskach. Powinny być stosunkowo młode, liczyć sobie ok. 15 – 20 lat. Do kopania korzeni służy narzędzie (kopaczka) w postaci długiego kutego haka osadzonego pod kątem prostym na krótkim stylisku. Hak wbija się w ziemię w pewnym oddaleniu od pnia u podstawy drzewa i ryjąc nim w piachu szuka się korzenia. Po zahaczeniu wyciąga się go uważnie na powierzchnię. „Wypruwane” korzenie liczą sobie często kilka metrów długości. Czasami korzenie przeplatają się i wyciąga się naraz dwa, trzy. Po zgromadzeniu odpowiedniej ilości korzeni segreguje się je rozdzielając na grubsze i cieńsze. Następnie korzenie należy okorować. Można to robić na dwa sposoby: albo nożem, albo przeciągając przez otwory wywiercone w desce. Deska do korowania posiada na swojej powierzchni pewną ilość wywierconych otworów o różnej średnicy, przez które przeciąga się korzenie, dobierając mniej więcej średnicę korzenia do średnicy otworu. Nie jest to narzędzie doskonałe, często tylko wspomaga korowanie poprzez wstępne odłupanie kory. Oddzieloną od rdzenia korzenia korę odrywa się ręcznie lub oddziela nożem. Oczyszczony korzeń przecina się nożem na kilka części, od dwóch do ośmiu, w zależności od grubości i przeznaczenia. Okorowane i poprzecinane korzenie różnej grubości służą do wykonywania różnych części koszy: z grubszych wykonuje się stelaż (snozy, żebra), cieńszych używa się do wyplatania ścianek naczyń.

Jan Zygmunt wykopuje tyle korzenia, ile potrzeba mu na bieżące wykonanie koszyków. Według niego należy pleść ze świeżych korzeni, „bo jak zaschną to się łamią”. Wiktor Schwanenfeld, z kolei kopie korzenie „na zapas”: okorowane i pocięte wzdłuż, skręca „w kółka” i zostawia do wyschnięcia. Kiedy przystępuje do pracy moczy wyschnięte korzenie we wrzątku około pół godziny przed wyplataniem.

Naczynia wykonywane z korzeni wyplata się stosując technikę żeberkowo-krzyżową lub spiralną.

Dawniej wykonywano wiele form naczyń wykorzystywanych w gospodarstwie, a służących do transportu czy przechowywania różnych produktów. Najbardziej powszechnymi były kosze do siania zbóż, zbierania ziemniaków, podłużne opołki do przygotowywania obroku dla koni, miarki do zboża, dzbany do zbierania jagód, pojemniki na ziarno. W niektórych relacjach powtarzają się informacje jakoby szczelnie utkane i namoczone, żeby spęczniały, naczynia z korzeni służyły do noszenia wody. Obecnie wykonuje się mniej form naczyń. Zmienia się też często ich zastosowanie, z użytecznego na dekoracyjne, pamiątkarskie.

Najbardziej popularną, wykonywaną do dzisiaj formą koszy są wykonywane w różnych rozmiarach kosze o kształcie półkuli z rączką, ponadto płaskodenne niewielkie koszyczki na święconkę oraz tacki.

Przystępując do wykonania kosza półkolistego, zaczyna się od złożenia szkieletu. Do tego celu używa się grubszych korzeni sosny, gałęzi dębu (te głównie na rączkę), jodły, świerka lub czeremchy (kocirbki). Na początek zawiązuje się obłąk (wić określającą obwód górnej części kosza) i rączkę (która jednocześnie krzyżowo spleciona z obłąkiem określa wielkość kosza na planie kuli) następnie dokłada się osiem żeber szkieletu. Ściankę koszyka wyplata się od dna przygotowanymi wcześniej (świeżymi lub wyparzonymi) giętkimi połówkami cienkich korzeni. Podczas wyplatania, zaczynając od dna ku krawędzi obłąka, ścianka koszyka rozszerza się stając się mniej stabilna, więc dla usztywnienia dokłada się dwa razy po pięć żeber i przeplata korzeniami sosny.

Inną współczesną formą naczyń są tacki, które mają płaskie dno i niskie ścianki. Wyplata się je na stopniowo dokładanych snozach, bez budowania szkieletu (jak przy wyplataniu koszyków opisanych wyżej). Narzędziem wspomagającym przeplatanie korzeni na snozach jest specjalne, stosunkowo grube i tępe na końcu (żeby nie dziurawić korzeni) metalowe szydło.

Kolejną, współczesną i zdecydowanie mniejszą formą koszy są koszyki na święconkę (wcześniej jako kosze na święconkę służyły kosze o kształcie półkolistym) wzorowane na koszykach wiklinowych, które zaczyna się wyplatać jak tacki: od płaskiego dna, dokładając rączkę i żebra na wzór koszy półkolistych. W koszykach na święconkę Wiktora Schwanenfelda, żebra szkieletu zamiast z korzeni są wykonywane z wikliny (jak mówi dla zaoszczędzenia materiału).
Obecnie poza wymienionymi wyżej plecionkarze nie wykonują innych form wyrobów z korzenia.

Przetwarzamy dane osobowe w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności.